08.08.2016

Chapter Fifteen

,,Pozwoliłaś mi na to" 

Hazel

Patrzę się na Justin'a, który z westchnieniem splata dłonie z tyłu swojej głowy. Robię wszystko żeby zachowywać się naturalnie, ale to zbyt wiele na raz. To co przed chwilą powiedział, przyjazd policji. Mój mózg nie potrafi dobrze tego zarejestrować. Trzech mężczyzn ubranych w mundury wychodzi z wozów policyjnych. Przełykam z ciężkością ślinę i chowam dłonie do kieszeni mojego płaszcza, aby wyglądać bardziej naturalnie. 
Jak mnie złapią, to koniec.
Mężczyźni idą w naszą stronę, ale zamiast zatrzymać się przy nas mijają nas. Nie moge uwierzyć w to co widzę. Podchodzą do jednego z bloków i wchodzą do środka. Kamień spada mi z serca. Spoglądam na Justin'a, który zdezorientowanie ma wypisane na twarzy. Rozgląda się niepewnie i nagle chwyta mnie za nadgarstek. 
 - Zbierajmy się - ponagla mnie.
Przytakuję mu głową i pozwalam mu się prowadzić w głąb jakiejś ulicy. 
Nie mam odwagi żeby ponownie poruszyć temat, który zaczęliśmy przed przyjazdem policji. Tak jest łatwiej. 
I tyle.
 - Justin, ja naprawdę muszę wracać już do domu - mówię. - Po prostu odejdź, a ja zadzwonię po Mike'a. Nie powiem, że byłam z tobą i --
 - Nie - przerywa mi sucho.
Jesteśmy już bardzo daleko od policji. Wyrywam dłoń z jego uścisku i staję w miejscu.
 - Przestań mi rozkazywać - warczę i dotykam ręką jego kurtki, aby zabrać swój telefon.
Nie opiera się, gdy wkładam ją do jego kieszeni i wyjmuję z niej swój telefon. Nic nie mówi. Po prostu patrzy się na mnie z dziwnym, nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wchodzę w kontakty i zatzymuje się w momencie, w którym chcę wcisnąć jego imię.
Cholera, ale co ja mu powiem?
Żadne kłamstwo nie jest wystarczajco dobre, żeby bez podejrzeń zostawił temat tego co robię w nocy w dzielnicy takiej jak ta. Przestanie mi ufać. Nie chcę tego.
 - Dzwonisz? - pyta unosząc brwi.
Wystarzy jedno spojrzenie na jego wyraz twarzy i wiem, że zauważył moje wahanie. Gwałtownie zrywam z nim kontakt wzrokowy i wpisuję numer. Naciskam zielony przycisk i starannie unikam wzroku Justin'a. Odbiera po drugim sygnale.
 - Poproszę taksówkę na E 222nd St*


*

 Kilka kolejnych dni mija mi wyjątkowo zwyczajnie. Mike przychodzi do mnie zawsze po pracy i stara się robić wszystko żeby pokazać mi jak jestem dla niego ważna. Już zdążył mi wynagrodzić nieudane wyjście na kolację i zabrał mnie na obiad do tego samego miejsca. Mam wrażenie, że już dawno nie było między nami aż tak dobrze. Znowu zaczęłam systematycznie chodzić na uczelnie, a przez to, że kolokwium coraz bliżej musiałam zrezygnować ze swojej pracy. Nie powiedziałam jednak o tym Micheal'owi, bo zapewne zacząłby się zastanawiać skąd mam pięniądze na utrzymanie i czynsz. Niestety są rzeczy, o których nigdy nie będę mogła mu powiedzieć. Ze znajomych Justin'a przez cały ten czas kontaktowałam się tylko z Pią i Mią. Często wychodziłyśmy razem na miasto i na zakupy. 
 Dzisiaj jest niedziela. Razem z Mike'iem dostaliśmy zaproszenie od moich rodziców na obiad. Na szczęście ja przedstawiłam go wcześniej niż on mnie swoim rodzicom, więc te rzeczy mam już z głowy. 
Gdy przeglądam się w lustrze i poprawiam swoją fryzurę mój chłopak podchodzi do mnie od tyłu i owija swoje dłonie wokół mojej talii. Chowa twarz w zagłębieniu mojej szyi i składa tam pocałunek.
 - Powinnaś u mnie zamieszkać - mruczy. - I tak spędzasz tutaj więcej czasu niż gdziekolwiek indziej.
Ma rację z tym, że spędzam u niego więcej czasu. Przez ostatnie kilka dni praktycznie u niego mieszkałam. Ostatni raz byłam u siebie w mieszkaniu dwa dni temu, ale tylko po to żeby zabrać nowe ciuchy.
 Uśmiecham się i odwracam twarzą do niego.
 - Dobra, dobra - odpowiadam chichocząc. - Nie kombinuj.
Mike uśmiecha się i całuje mnie delikatnie w usta.
 - Wiesz, że nie odpuszczę - ostrzega. 
Z uśmiechem przytakuję głową i kątem oka spoglądam na zegarek wiszący na ścianie. 
 - Oczywiście - ignoruje jego słowa. - Musimy się już zbierać - mówię po czym wywijając się z jego objęć idę w stronę drzwi wyjściowych. 
Po piętnastu minutach jesteśmy już u moich rodziców. Becca, jej mąż i córeczka Rue też tutaj są. 
 - Jak ja cię dawno nie widziałam! - krzyczy moja siostra i przytula się do mnie. 
Chichoczę i odzwajemniam uścisk. 
 - To ty jesteś ciągle zajęta - wytykam jej, gdy się ode mnie odwraca. 
Kobieta o jasnej cerze i ciemnych włosach przewraca oczami. 
Ma dwadzieścia osiem lat i jest ode mnie starsza o siedem. Mimo całkiem sprorej różnicy wieku dogadujemy się bardzo dobrze i nigdy nie mogłam narzekać na zły kontakt z nią. Moja siostra to chyba najsilniejsza osóbka na ziemi. Urodziła Rue, gdy miała osiemnaście lat i niedokońca była ona planowana. Jednak mimo wszystko postarała sie o to, aby Rue nigdy nie czuła się niechciana. Bardzo dużo zasługi jest w tym też Mark'a, jej męża, który został z nią i postanowił że razem wychowają dziecko. 
Becca uśmiecha się do Mike'a krzywo i wymuszenie. 
 - Cześć - mówi tylko i odwracając się na pięcie wchodzi z powrotem do salonu. 
Mój chłopak wzdycha i patrzy się na mnie przewracając oczami. 
 - Ona mnie nienawidzi, przysięgam - mamrocze pod nosem. 
Przegryzam dolną wargę i macham dłonią tak jakbym chciała mu pokazać, że przesadza. 
 - Oj przestań. Wydaje ci się tylko. 
Okej, ja bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że Becca, Rue jak i mój ukochany ojciec nie przepadają za Michael'em. Według nich jest on "Zapatrzonym w pieniądze snobem". Nie podzielam ich zdania i już wiele razy próbowałam im udowodnić, że się mylą, ale oczywiście moje starania poszyły na marne. Są do niego uprzedzeni. A fakt, że firma, której jest głównym dyrektorem zabrała nam dom wcale nie pomaga zmienić ich zdania. 
 Wchodzę do kuchni i całusem witam się z mamą. Gotuje coś przy kuchence, a gdy zauważa moją obecność uśmiecha się lekko. Ona jako jedyna nie ma o to żalu do Mike'a i zdecydowanie przypadł jej do gustu. 
 - Jak ładnie pachnie - chwalę stając obok niej. - Co gotujesz? 
Wyciera dłonie o jasną ściereczkę leżącą obok niej i zagląda do szafki z przyprawami. 
 - Dowiesz się, jak już podam - odpowiada.
Biorę widelec do ręki i wykorzystując chwilę jej nieuwagi wyciągam go w celu nabicia jednego małego kawałka, pysznie wyglądającego kurczaka. Nagle czuję jak uderza mnie lekko łyżką w zewnętrzną stronę mojej dłoni. 
 - Au! - piszczę zabierając dłoń.
Mama patrzy się na mnie z udawaną złością. 
 - Nie wolno podjadać Haiz - mówi grożąc mi łyżką. 
Fukam i robię minę zbitego pieska. 
 - Ale jestem głodna - jęczę ze zrezygnowaniem. 
 - Za piętnaście minut - odpowiada. - A teraz wynocha mi z kuchni. 
Odkładam widelec i zanim wychodzę wystawiam jej język. Czuję jak uderza mnie lekko w tyłek i zaczyna się śmiać. Zawtórowuje jej. 
 - Pamiętaj, że rozmawiasz ze swoją matką - znowu żartobliwie mi grozi. 
 - Jasne, jasne - uśmiecham się do niej po raz ostatni i idę do salonu, w którym wszyscy siedzą. 
Gdy wchodzę okazuje się, że jednak nie wszyscy tutaj są. 
 - Gdzie Mike? - pytam patrząc się na moją siostrę. 
Ciemnowłosa patrzy się na mnie i wskazuje na drzwi. 
 - Wyszli razem z tatą i Mark'iem. Wiesz jak to faceci, zaczęli rozmawiać o samochodach i poszli oglądać to nowe BMW twojego chłoptasia - mamrocze.
Siadam obok niej i Rue na kanapie. 
 - Jak tam? - pytam uśmiechając się do dziewczynki. 
Wzrusza ramionami i odrywa wzrok od telewizora, aby móc na mnie spojrzeć. 
 - Czemu przyszłaś tutaj z nim? Gdzie twój drugi chłopak? - zadaje pytanie.
Na moment mnie zamurowuje. Otwieram usta, aby jej coś odpowiedzieć, ale nic nie przychodzi mi na myśl. Słyszę jak Becca się śmieje. 
 - Rue opowiedziała mi o przyjstojnym chłopaku Hazel, który odebrał ją ze szkoły - mówi mi nagle Becca.
Mała papla z niej. 
Przewracam oczami. 
 - To nic wielkiego B. Nie miałam czasu, więc poprosiłam brata Mike'a żeby ją odebrał - tłumaczę, a ona uśmiecha się do mnie cwanie. 
 - Przystojny brat, który spędza z tobą czas? - pyta unosząc brwi. 
 - Wcale nie spędzam z nim czasu - póbuję się bronić.
Wiem, że to nie prawda, ale co mam jej powiedzieć? 
 - Justin jest fajniejszy niż Mike - odzywa się znowu Rue.
 - A więc, ma na imię Justin? - podejmuje temat Becca.
Przewracam oczami. Niech to dziecko już siedzi cicho, błagam. 
 - Przestańce już - odpowiadam mając dosyć tego tematu. - To brat mojego chłopaka, więc to logiczne, że mam z nim kontakt. Nic wielkiego. 
 - Co nic wielkiego? - krzyczy Mike z wejścia. 
Cholera, musieli już wrócić. Rue otwiera usta, aby mu odpowiedzieć, ale ja szybko zakrywam je swoją ręką. 
 - Cicho bądź - szepczę. 
Becca unosi brwi i patrzy się na mnie na wpół pytająco na  wpół z rozbawieniem. Zapewne teraz zastanawia się czemu nie chcę rozmawiać o Justin'ie w towarzystwie Mike'a. Prawda jest taka, że gdyby wiedział, że rozmawiamy o nim zaraz doszedłby do tematu, w którym mówię, że mam z nim kontakt. Nie chcę z nim o tym rozmawiać, chociaż nigdy nie próbowałam tego ukryć to nadal wydaje mi się to nie na miejscu. 

*

 Wieczorem w końcu wracam do swojego mieszkania. Mike musi iść do firmy, a ja rano znowu mam uczelnie, więc muszę się wyspać. Gdy zostaje sama w domu pierwszy raz od dawna moje myśli znowu zaczynąją krążyć wokół Justin'a. Jeżeli mam być szczera to przez kilka ostatnich dni omijałam tego typu myśli. Nie odezwał się do mnie od momentu, w którym powiedział mi, że jest o mnie zazdrosny. Myślenie o tym też starałam się ignorować. Nie rozumiałam tego. Jest zazdrosny o mnie i o Mike'a? Ale w jakim sensie? Chodziło mu o to, że jest zazdrosny, że Mike kogoś ma czy raczej zazdrosny... o mnie?
 O dwudziestej drugiej jak nigdy jestem już umyta i gotowa do spania. Kładę się na łóżko i przed spaniem przeglądam jeszcze Instagrama. Jest tutaj bardzo dużo zdjęć z imprezy na której dzisiaj jest Justin i reszta paczki, Pia pytała się mnie czy idę, ale odmówiłam. Jutro mam ważne testy i muszę się wyspać. Do tego jeszcze ostatnio narzekałam, że brakuje mi normalności jaką miałam przed wplątaniem się w różne sprawy z Justin'em. W końcu ją mam. Zero Justin'a, zero włamań i zero nielegalnych wyścigów przez cały tydzień. Tylko ja i Mike.
Tego właśnie chciałam od samego początku. Nie mogę teraz tego zepsuć. Prawda?
Kiedy nagle natrafiam na zdjęcie Justin'a z jakimiś dwoma dziewczynami obok niego krzywię się. Zdjęcie wstawił Travis. Justin uśmiecha się i wygląda na cholernie szczęśliwego. Czuję ukucie w sercu i nagle tracę całą ochotę na dalsze przeglądanie Instagram'a. Justin już zapomniał o moim istnieniu i dalej sobie żyje dobrze się bawiąc. Mam to gdzieś. Ja też potrafię żyć bez znajomości z nim. Odkładam telefon i wyrzucam z głowy wszystkie myśli na jego temat. Zmęczona dzisiejszym dniem szybko zasypiam.

*

  Ze snu wyrywa mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Uchylam lekko oczy i jęczę wkurzona. W moim pokoju jest nadal ciemno co oznacza, że jest wciąż noc. Kto śmiał mnie obudzić o tej godzinie? 
 Wyciągam dłoń w poszukiwaniu mojego telefonu. Gdy znajduje go pod jedną z poduszek okazuje się, że to wiadomość od Justin'a. Unoszę brwi i podnoszę się na łókciach. Napisał mi, żebym wyszła przed blok. Czy on jest zdrowy? Jest trzecia nad ranem. Wzdycham i wstaję z łóżka. Spoglądam przez okno, aby zobaczyć czy naprawdę tam jest. Na ulicach latarnie z jakiegoś powodu się nie świecą, ale przez jasny, duży księżyc mogę śmiało zauważyć postać stojącą przy samochodzie. 
 Nawet nie wiem dlaczego zamiast pójść dalej spać i go olać ja postanawiam tam zejść. Może po prostu jestem ciekawa czego ode mnie chce. Narzucam na siebie pierwsze lepsze spodnie. Pada na czarne, obcisłe jeansy. Do tego zwykła koszulka i duża bluza przez głowę. Jest środek nocy i do tego w cholerę zimno. Nie mam zamiaru sie stroić. 
 Po niecałych dziesięciu minutach jestem już na dole. Otwieram drzwi i mój wzrok pada na chłopaka opierającego się o swój samochód. Pali papierosa. Nie mogę zobaczyć wyrazu jego twarzy, bo jestem jeszcze za daleko. 
 - Czego ty chcesz? - pytam nawet nie siląc się na miły ton. 
Justin, gdy mnie zauważa wyrzuca papierosa i podchodzi do mnie. Skanuje mnie wzrokiem, aż w końcu zatrzymuje go na moich oczach. Patrzy się na mnie tak intensywnie, że aż mięknął mi kolana.
 - Unikasz mnie - stwierdza w końcu. 
Unoszę brwi i prycham. 
 - Obudziłeś mnie o trzeciej nad ranem żeby mi to powiedzieć? - pytam niedowierzając. - Musiałeś dużo wypić na tej imprezie - mamroczę pod nosem. 
Justin kręci głową. 
 - Nie piłem - krzyżuję dłonie na piersiach i mrużę oczy. 
Faktycznie wygląda na całkiem trzeźwego. 
 - Nie unikam cię - mówię w końcu. - To ty się nie odzywałeś. 
 - Zostawiłaś mnie wtedy i wróciłaś sobie do domu, co miałem zrobić? Błagać cię żebyś ze mną została? - pyta z wyraźnym sarkazmem. 
 - Powiedziałeś mi, że jesteś o mnie zazdrosny! - unoszę głos wyrzucając ręce w powietrze. - Co miałam zrobić? Rzucić ci się w ramiona? - robię to samo co on. 
 - Nie, ja tylko... - milknie i wzdycha.
Nie wie co odpowiedzieć. Wzdycham i na moment chowam twarz w dłoniach. Musi być na to wszystko jakieś logiczne rozwiązanie. Odpowiedź, lub cokolwiek innego co powie mi, że to tylko jakiś głupi żart. Zaskakuje mnie, gdy wyciąga swoją dłoń i obejmuje mnie nią w talii. Jego gest jest nienamiejscu i zbyt niespodziewany. Przysuwa mnie do siebie. Czuję na swoich ustach jego oddech. 
 - Co ty wyrabiasz? - pytam. 
Chcę żeby mój głos brzmiał twardo i stanowczo, ale zamiast tego jest słaby i zalamuje się w połowie zdania. Zamiast odpowiedzieć przyciąga mnie do siebie jeszcze bardziej o ile to w ogóle możliwe. Jego oczy bezwstydnie spoglądają w moje, a ja na chwilę zapominam jak się oddycha. Przełykam ciężko ślinę. Nagle przypominam sobie o zdjęciu, które wstawił Travis. 
Idiota ma tupet. Pewnie zanim tutaj przyszedł pieprzył się z tymi laskami gdzieś w jakimś ciemnym kącie. Stanowczo go od siebie odpycham. 
- Przestań - warczę robiąc krok w tył. - Idź zabawiać się ze swoimi dziwkami i zostaw mnie w spokoju - spluwam zanim zdążę się powstrzymać. 
Justin unosi brwi i uśmiecha się do mnie cwanie. 
 - I kto tu mówi o zazdrości?  
Kręcę gwałtownie głową. 
 - Nie jestem zazdrosna, Justin! - unoszę głos powoli tracąc cierpliwość. - Jeżeli o tym zapomniałeś, to mam  c h ł o p a k a! - warczę podkreślając ostatnie słowo. 
 - Którego nie kochasz - dodaje ciągle ze stoickim spokojem Justin. 
On wygląda jakby nic się nie działo, a ze mnie dosłownie kipi. Dlaczego przyszedł do mnie w nocy i postanowił zniszczyć mi resztę spokojnego snu? Tak bardzo go w tym momencie nienawidzę. 
 - Przestań! - krzyczę. - Przestań ciągle to robić! Możesz sobie gadać, że go nie kocham. Możesz próbować mnie całować, ale wiesz co? Pocałunek nic tutaj nie zmieni - wytykam mu. - Wmawiaj mi co czuję, mów, że jesteś zazdrosny i całuj mnie, ale to i tak nic nie zmienia. Świat zostaje taki sam, a moje uczucia do niego wciąż są i będą takie same.
Justin wbija we mnie twarde spojrzenie. Mój oddech jest nienaturalny i szybki. Jedyne o czym marzę to święty spokój. Było już tak dobrze. Znowu wróciłam do normalności, a on nagle się pojawia i robi coś takiego?
Nic nie mówiąc podchodzi do mnie. Wszystko dzieje się zbyt szybko. To jak migawki danych sytuacji, których nie potrafię zrozumieć. Kładzie obie dłonie na moich policzkach i spogląda w moje tęczówki. 
 - Pozwoliłaś mi na to - mówi cicho.
Zanim zdążę odpowiedzieć i zapytać o co mu do cholery chodzi przysuwa się do mnie i z roztargnieniem łączy nasze usta. Czuję się tak jakbym miała zaraz zemdleć. Kolana się pode mną uginają. Uchylam usta, aby zaprotestować, ale w tym samym momencie on wykorzystuje sytuację i ociera swoim językiem o mój. Czuję smak mięty i papierosów. Dłoń z mojego policzka przenosi na moją talię.
Nie wierzę w to co się właśnie dzieje. 
Nagle przerywa pocałunek.
Obserwuje mnie badawczo. Oblizuje usta i zaczyna mi się przyglądać. Jestem zdezorientowna. Opuszkami palców dotykam swoich ust.
Zrobił to. Pocałował mnie. 
 - Świat się nie zmienił? - jego pytanie delikatnie rozbraja otaczającą nas ciszę. 
Spoglądam na niego dużymi, przestarszonymi oczami. Wygląda tak jakby obawiał się mojej reakcji. 
Chcę powiedzieć, że nic się nie zmieniło, ale żadne słowa nie wypływają z mojego gardła. Mimowolnie przenoszę wzrok na jego usta i w myślach wydaje z siebie bezradny jęk. Chcę to poczuć jeszcze raz. 
Nagle kręcę gwałtownie głową. 
Wyciągam dłoń i łapiąc za skrawek jego koszulki przyciągam go do siebie. Ponownie łączę nasze usta, co najwyraźniej go zaskakuje. Nie potrafię logicznie myśleć. Chcę go całować. Chcę czuć jego usta na swoich i chcę aby ta chwila nigdy się nie skończyła. Splatam dłonie z tyłu jego głowy i delektuję się jego niesamowcie rozbrajającym zapachem. Pogłębia pocałunek i przegryza delikatnie moją dolną wargę. Brakuje mi tchu. Znowu czuję jego dłoń na swoim policzku. Odsuwa się tylko po to, żeby wziąć krótki oddech.
- Mamy problem, bo jak dla mnie zmieniło się wszystko - mamrocze cicho w moje usta.
Kciukiem sunie po mojej wardze i znowu mnie całuje. Chcę żeby ta błogość trwała na wieki. Chcę zatopić się w jego czekoladowych oczach i istnieć tylko w taki sposób, bo to co teraz czuję jest najlepszym co mogło mnie spotkać. 
Jesteś hipokrytką, Hazel. Jeszcze kilka minut temu mówiłaś, że nic nie zmieni twoich uczuć do Mike'a. 
Mike.
Mam chłopaka.
A właśnie całuję się z jego bratem. 
Kładę dłoń na jego klatce piersiowej i odpycham go od siebie. Czar pryska, a moja rzeczywistość wraca. Kręcę gwałtownie głową i odsuwam się od niego. 
 - Nie, nie, nie - mówię próbując uspokoić oddech. - Nie mogę tego robić, Justin - obserwuję jak z każdym moim słowem uczucia na jego twarzy gasnął. 
Nim się obejrzę znowu wygląda tak jak zawsze. Obojętny i zimny. Posyła mi puste spojrzenie i przytakuje głową tak jakby i tak miał to gdzieś. 
Boli mnie to, ale muszę to zrobić. 
 - Przepraszam, ja... po prostu nie mogę - powtarzam się, próbując nieudolnie się tłumaczyć. 
Wypuszczam powietrze z płuc i szybko odwracam się na pięcie. Odchodzę zanim jakakolwiek cześć mnie się zawaha i będę chciała wrócić.
Świat się zmienił.
Wszystko się zmieniło.
~~

*Ulica na Bronx'ie

***

No i wróciłam! 
Nawet nie wiecie jak długo wahałam się nad tym czy robić ich pocałunek w tym rozdziale. Miałam okropny dylemat, no ale wyszło jak wyszło.


Pokażcie mi, że bardzo chcecie nowy rozdział, a dodam go nawet jutro! x

Victoria xx

31 komentarzy:

  1. BOZE BOZE BOZEEEE CUDOWNY ROZDZIAŁ❤️❤️❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. dodalas i to jeszcze taki awww

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealny ❤ Dodaj jak najszybciej!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurwa jak Hazel mnie wkurwia, jest pieprzona hipokrytka i ciagle pieprzy ze kocha Mike'a plus robi nadzieje Justinowi matko nie wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww wkoncu sie pocałowali ! ;3
    Uwielbiam ten rozdział <3
    Ciesze sie, że wróciłaś ;*
    Tak! tak !jutro następny plosimy ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. NAJLEPSZY ROZDZIAŁ!
    Serio!!!
    Świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to czekam az oni będą razem xd

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie , miałam motylki w brzuchu jak to czytałam !!:D
    "Świat sie zmienił
    Wszytko sie zmieniło"-!' - mistrzostwo świata !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale się cieszę że wróciłaś rozdział przepiękny a ich pocałunek cudowny już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na Jazel!! Oni będą razem ❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Boze mam nadzieje ze między nimi juz sie cos zmieni bylo tak dobrze rozdzial jak zawsze cudowny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  12. Boze mam nadzieje ze między nimi juz sie cos zmieni bylo tak dobrze rozdzial jak zawsze cudowny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże!! Boże!! Boże!! Boże!!
    Ten rozdział jest niesamowity!! Zreszta tego nie da się opisać!!
    Bardzo, bardzo chcemy następny rozdział choćby jutro!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak ! Tak ! Tak! O BOŻE ROZDZIAŁ JEST CUDOWNY ! NEXT NEXT NEXT ! ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  15. niech hazel sie w koncu ogarnie grr
    rozdział genialny, jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  16. O MOJ BOZE
    ZEJDE NA ZAWAL ZARAZ DO CHOLERY:o
    ROZDZIAL..
    CUDOWNY!
    CUDOWNY TO I TAK M A Ł O POWIEDZIANE
    KOCHAM TO OPOWIADANIE
    KOCHAM JUSTINA
    KOCHAM HAZEL chociaż mogłaby się ogarnąć i poważnie zastanowić czego chce
    ALE NIENAWIDZE MIKE :P
    W sumie szkoda mi Justina
    Przy Hazel nasz Juss sie zmienia
    A ona traktuje to jak gówno
    Mam nadzieję że to się zmieni
    Czekam z niecierpliwością na next !!!
    Oby rozdział był dziś, hihi
    Ślę mooooooooc weny i buziaków xxx

    OdpowiedzUsuń
  17. NEXT NEXT NEXT!!!��

    OdpowiedzUsuń
  18. Prosze prosze prosze , nastepny!! Perfekcyjny rozdzial !

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział mega już nmg sie doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekam czekam :) uwielbiam ten blog <3

    OdpowiedzUsuń
  21. O Jezu, ale się podziało. Ale nie ukrywam, że czekałam na taki moment xd Czekam nn ❤

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams