20.11.2016

Chapter Twenty Five

,,Z jakiegoś powodu, nie mogę znieść tego, 
że mimo wszystko to co jest między nami, 
dla niego nie jest niczym ważnym.."

Hazel

  Po wieczornym prysznicu ubieram się w jedną swoich nocnych koszul i schodzę na dół. Justin rozłożył się na całej długości kanapy i patrzy się znudzonym wzrokiem w telewizor, na którym leci jakiś program. 
 - Jak byłeś u mnie w domu widziałeś może mój telefon? - pytam go przypominając sobie, że miałam zrobić to już dawno temu.
 - Yup - odpowiada nie odrywając oczu od ekranu. - Wziąłem go. Powinien być w szufladzie w holu. 
Przytakuję głową i idę wziąć mój telefon. Wyciągam go z szafki. Jest włączony, a bateria prawie pełna. Włączam w nim dźwięk i od razu przeglądam powiadomienia. Miranda dzwoniła do mnie kilka razy i napisała mi ze trzy wiadomości. Huh, to i tak lepiej niż się spodziewałam. Marszczę brwi, gdy nagle zauważam coś jeszcze. Powolnym krokiem wracam do salonu i staję przy kanapie, na której leży Justin.
 - Mike do mnie dzwonił - mówię posyłając mu zdezorientowany wzrok. 
  Automatycznie rzednie mu mina. 
 - Co?
 - Dzwonił... i to ponad trzydzieści razy - mówię mu. - Dzisiaj też. 
 Nic nie mówi. Zamiast tego patrzy się na mnie na wpół zdenerwowanym i na wpół zdezorientowanym wzrokiem. 
Jeszcze chwilę patrzę się w ekran mojego telefonu po czym blokuje go i zaciskam usta w wąską linię. Tydzień temu to z nim spędzałam wieczór. Wtedy jeszcze byłam pewna, że nigdy mnie nie skrzywdzi. Czułam się taka bezpieczna,  a to tylko pokazuje jak naiwną kretynką jestem. Odkładam telefon na stolik przy kanapie i wzdychając przecieram dłońmi oczy. 
 - Chodź tu - słyszę głos Justin'a, który przesuwa się na kanapie tak, aby zrobić miejsce dla mnie. 
Powoli podchodzę w jego stronę i opadam swoim ciałem m na miejsce obok. Niemalże od razu kładę głowę na jego ramieniu. Czuję jak jego dłoń obejmuje mnie w talii. Przyjemne ciepło rozchodzi się po całym moim ciele. Unoszę głowę i teraz bardziej opieram brodę o jego ramie. On odwraca się twarzą do mnie. Uśmiecha się, gdy nasze nosy prawie się stykają, a ja nie umiem tego nie odwzajemnić. Powoli nachyla się nade mną, aby złożyć mokry pocałunek na moich ustach, co sprawia, że coś ściska mnie w brzuchu. Nigdy w życiu nie całował mnie w ten sposób. Pocałunek jest delikatny i spokojny, a to wbrew pozorom sprawia, że kręci mi się w głowie. Odsuwa się ode mnie tylko po to, aby spojrzeć na moją ranę na policzku. Albo prawie jej brak.
 - Jeszcze kilka dni i nie będzie śladu - mruczy cicho. - A ty będziesz mogła o tym zapomnieć.

***

 Dzisiaj wyścigi. 
Stoję razem z resztą naszych znajomych w miejscu, w którym zawsze spotykamy się przed wyścigami i niespokojnie przestępuje z nogi na nogę. 
Takie rzeczy są cholernie stresujące. Tym bardziej jeżeli to Justin bierze w tym udział. Za to chłopak wydaje się w ogóle nie przejmować tym co się dzieje. Siedzi na murku i w spokoju pali papierosa. Wypuszcza ostrożnie dym z ust i za każdym razem układa go w małe kółeczka. 
Może to jego sposób na stres. 
Odblokowuje telefon, aby zobaczyć, która jest godzina. Dwudziesta druga trzydzieści. Dzisiaj wyścig zaczyna się równo o dwudziestej trzeciej. Biorę głęboki oddech i posyłam Travis'owi spojrzenie. 
 - Gdzie jest Pia? Powinna już dawno tutaj być - zauważam. 
Travis wzrusza ramionami i przybiera obojętny wyraz twarzy. 
 - Nie wiem, co mnie to - odpowiada.
Przewracam oczami na jego infantylne zachowanie. 
 - Wiesz, to że ją wykorzystałeś i zostawiłeś nie znaczy, że musisz być taki wredny - mówię zanim zdążę się powstrzymać. 
Ciemnoskóry unosi brwi zaskoczony i wkurzony zarazem. 
 - Ona powiedziała ci, że TO JA - podkreśla - ją wykorzystałem? 
Prycha, a mój wyraz twarzy od razu łagodnieje. Krzyżuję ręce na piersiach i oblizuje powoli usta. 
 - No nie... - zaczynam ostrożnie. - Ale to wyglądało tak jakby...
 - To Pia dała mi kosza, Hazel - odpowiada już spokojnym głosem. 
Marszczę brwi. Dlaczego miałaby to zrobić? Nigdy jakoś bardzo o tym nie rozmawiałyśmy, ale zawsze było widać, że podoba jej się Travis. 
 - Czemu to zrobiła? - pytam zdezorientowana. 
 - Booo... Tak jakby dowiedziała się, że jakiś tydzień przed tym jak przespałem się z nią - odpowiada dobierając ostrożnie słowa i przyglądając mi się przy tym badawczo - spałem z twoją przyjaciółką.   
 - Co - dukam.
Moment.
Przerwa.
Chwila.
Co.
 - Spałeś z Mirandą? 
Travis ostrożnie przytakuje głową. 
 - Przecież ona ma chłopaka! - odpowiadam zszokowana.
Tak wiem, czysta hipokryzja. Miałam narzeczonego i jakoś to nie powstrzymało mnie przed spaniem z jego bratem, ale Miranda? Przecież ona kocha Daniela. Już kiedyś go zdradziła, a on jej wybaczył. Przechodziła wtedy bardzo ciężki okres w życiu i robiła wszystko, dosłownie wszystko, żeby ten jej wybaczył, a teraz to? 
 - Stara, to ona do mnie przyszła i rzuciła się na mnie na wejściu - próbuje się bronić Travis. 
Unosi dłonie w geście kapitulacji. 
 - A ja jestem tylko facetem. Zresztą wtedy między mną, a Pią dopiero zaczynało się coś dziać. Nie sądziłem, że to może coś popsuć - tłumaczy się. 
Słucham go, ale nadal mimo wszystko myślę o Mirandzie. 
Dlaczego nic mi nie powiedziała? 
A dlaczego ty jej nie powiedziałaś, że spałaś z Justin'em?
Wzdycham cicho. 
 - Przyszła - mamrocze Travis. 
Unoszę głowę i podążam za jego wzrokiem. Pie podwiózł jakiś ciemnowłosy chłopak. Nawet nie mam szansy mu się przyjrzeć, bo gdy dziewczyna wysiada ten szybko odjeżdża. Podchodzi do mnie i w tym samym momencie Travis odchodzi do reszty naszych znajomych. 
Jak dzieci... 
Wita się ze mną z uśmiechem. 
 - Już myślałam, że cię nie będzie - mówię do dziewczyny, a ta zaczyna chichotać. 
 - Przecież nie ominęłabym wyścigu,  w którym bierze udział moje dziecko - odpowiada, a ja zaczynam się śmiać. 
Urocze jest to w jaki sposób traktuje Justin'a. 
Nagle przestaje się uśmiechać i spogląda na coś ponad moim ramieniem. 
 - Musisz to zobaczyć - mamrocze unosząc brwi. 
Zdezorientowana przekręcam głowę, a mój wzrok pada na Justin'a wciąż siedzącego na murku i wciąż palącego papierosa. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że siedzi przy nim ta wywłoka, którą kiedyś Sean postawił w wyścigu. Mówi coś do niego i prostuje plecy jak najmocniej się da, aby tylko jeszcze bardziej uwydatnić swój biust. Jakby tego było mało jej ręka spoczywa na udzie, bardzo wysoko i blisko jego krocza. 
Czuję niemiłe ukucie w brzuchu i krzywię się lekko. 
 - Co do kurwy - mamroczę pod nosem. 
Pia ciągnie mnie za rękę i prowadzi w stronę naszych znajomych. Zatrzymuje się dopiero wtedy kiedy jesteśmy blisko Justin'a i tej wywłoki. Zaciskam szczękę i odwracam głowę. Czuję narastającą złość. 
 - Gdzie zgubiłaś swojego sponsora? - zaczepia ją Pia tym samym przerywając jej rozmowę z Justin'em. 
Ona unosi głowę i wkurzona piorunuje wzrokiem moją przyjaciółkę. Jeszcze bardziej się wkurzam, gdy łapię z Justin'em kontakt wzrokowy. Wygląda tak jakby nie widział w tym nic takiego.
Wywłoka wstaje i uśmiecha się cynicznie. 
 - O mojego sponsora się nie martw, ale tobie na pewno by się przydał - odpowiada wzruszając ramionami. Chwilę później przenosi wzrok na mnie i ja już wiem, że się przyczepi. - A ty? Z tego co pamiętam, ostatnio widziałam cię jak wzdychałaś do Justin'a, w tym klubie, ale on wtedy wolał zajmować się mną. Ups? 
Jej wypowiedź przykuwa uwagę reszty, którzy do tej pory nawet nie przywiązywali wagi do tej wymiany zdań. 
Jak ona może to jeszcze pamiętać. To było ponad miesiąc temu. Jak nie więcej. Kątem oka spoglądam na Justin'a, który unosi brwi i ze zdezorientowaniem patrzy się raz na mnie, a raz na wywłokę. 
Są tutaj wszyscy jego znajomi. Czego ja się spodziewałam? Że stanie w mojej obronie? Wkurwiam się jeszcze bardziej, gdy pomyślę sobie o tej całej sytuacji. Jestem niezdecydowana i biegam między nim, a Mike'iem, wiem to. Ale z jakiegoś powodu nie mogę znieść tego, że mimo wszystko to co jest między nami, dla niego nie jest niczym ważnym. Jestem kimś bliższym niż ta głupia wywłoka, ale nie na tyle bliższym, żeby stanął w mojej obronie. 
 - Wiesz, bo to jest tak, że jeżeli naprawdę tak bardzo zależy ci na tym żeby wskoczyć Justin'owi do łóżka, to mogę opowiedzieć ci co nieco... No wiesz, tak żebyś chociaż wiedziała jakie to uczucie - proponuje patrząc się na mnie z udawaną troską. 
Posyła mi uśmiech, a ja mam ochotę wyrwać jej wszystkie te doczepiane włosy. 
Czuję jak moje serce zaczyna przyśpieszać, a ręce stają się mokre. Nienawidzę tego, gdy ktoś próbuje mnie upokorzyć. 
 - Uwierz mi kochanie, że bardzo dobrze wiem jakie to uczucie - odpowiadam głosem przepełnionym jadem i uśmiecham się słodko. 
Pia zamiera, Travis i Zyan unoszą brwi w rozbawieniu i szoku, Martin i Mia nie wiedzą co powiedzieć, a Justin... No Justin krztusi się dymem z papierosa, którym za mocno się zaciąga. 
Właśnie przyznałam się przed wszystkimi, że spałam z Justin'em i wcale jakoś bardzo tego nie żałuję, bo zdezorientowana i bezradna mina tej wywłoki jest w cholerę satysfakcjonująca. 
 - Kurwa - mamrocze Justin pomiędzy kaszlnięciami.
Udław się dupku.
Wywłoka otwiera usta, aby coś odpowiedzieć, ale w tym samym momencie ktoś z oddali krzyczy, że wyścig zaczyna się za kilka minut. Nie czekając na Justin'a ani nikogo stąd krzyżuję ręce na piersiach i idę w stronę startu. Jestem zła na Justin'a. 
Jestem w chuj zazdrosna. 
 - Ale jej dogadałaś! - dostaję pochwałę od Pii, która mnie dogania. - Kocham cię za to, dziewczyno! - całuje mnie w policzek i zaczyna chichotać.
Uśmiecham się lekko. Jestem nadal zbyt wkurzona, by żartować sobie w ten sposób. 
 - Justin jest dupkiem - mamroczę pod nosem.
Pia oczywiście wszystko słyszy, bo zaczyna się do mnie szeroko uśmiechać. 
 - Nawet nie wiesz jaki był zadowolony 
 - Zadowolony? 
Ciemnowłosa przytakuje. 
 - Stawiam, że zrobił to wszystko po to, abyś była zazdrosna - odpowiada chichocząc. 
Opuszczam głowę i zaczynam patrzeć się na swoje zabudowane, czarne buty na grubym obcasie.
 - Mam go gdzieś - wzruszam ramionami udając. 
 - Auć, kochanie.
W tym samym momencie słyszę za sobą jego chichot.  Coś zaciska mi się w brzuchu. Justin staje obok mnie. Czuję jak wlepia we mnie spojrzenie, ale ja i tak nadal uparcie gapię się na swoje buty. Pia uśmiecha się nieznacznie i patrząc się najpierw na mnie, później na Justin'a robi kilka kroków w tył. 
 - To ja... może was zostawię. 
Gdyby można było zabić spojrzeniem moja przyjaciółka już byłaby martwa. 
Czemu ona mi to robi? 
Czuję na sobie jego wzrok. Wyciąga dłoń i delikatnie przesuwa nią po moim policzku. Uderzam w nią i robię krok w tył. 
 - Spierdalaj - spluwam, w końcu unosząc głowę.
Justin'a uśmiech z każdą sekundą staje się coraz szerszy. 
 - Hazel - zaczyna. 
 - Odwal się. 
 - Haiz... 
 - Won dupku.
 - Aniele... 
 - Wracaj do tej wywłoki.
Teraz Justin wybucha śmiechem. Głośnym i niepowstrzymanym. Patrzy się w moje oczy z bardzo dobrze widocznymi iskierkami rozbawienia. Wyciąga do mnie dłoń, ale ja znowu ją odtrącam.
 - Jeżeli chciałeś żebym była zazdrosna, to ci się to udało ty głupi kretynie. A teraz weź się ode mnie od--
Zanim zdążę dokończyć Justin przysuwa się do mnie i zamyka mi usta pocałunkiem. Powoli cała złość zaczyna się ze mnie ulatniać. Jest tak niespodziewany, że tym razem nie udaje mi się go odepchnąć. Przez resztki złości jaką mam w sobie próbuję się odsunąć, ale gdy tylko Justin to wyczuwa kładzie dłonie po dwóch stronach moich policzków i pogłębia pocałunek. Szukam w sobie jakiegoś rodzaju zaparcia żeby tylko nie oddać pocałunku. Justin musiał to jakoś zauważyć, bo czuję jak jego kąciki ust sunął ku górze. 
Ugh, tak bardzo chcę być zła.
Nie umiem.
Dobra, poddaje się. 
Kładę dłonie na jego klatce piersiowej i oddaję pocałunek. Uśmiech Justin'a staje się jeszcze większy, bo wie, że właśnie wygrał. Uchylam lekko usta, gdy przejeżdża językiem po mojej dolnej wardze. 
Nagle przypominam sobie o czymś i tym razem skutecznie odsuwam się od niego. Justin robi grymas nawet nie kryjąc zawiedzenia. 
 - Przecież ktoś mógł nas zobaczyć - mówię. 
Justin unosi brwi i uśmiecha się rozbawiony. Przysuwa się do mnie i obejmuje mnie ciasno rękami wokół talii. 
 - Chwilę temu przyznałaś się przed wszystkimi, że ze sobą spaliśmy, wątpię, że ten pocałunek ma teraz dla nich znaczenie - mówi niewyraźnym głosem, z głową schowaną w zagłębieniu mojej szyi. 
 - Cholera - przeklinam pod nosem zdając sobie sprawę z tego, że ma racje. - I co teraz? 
Chłopak wzrusza ramionami. 
 - Nic. Przytul mnie - jego głos brzmi tak uroczo i śmiesznie, że gdy tylko to słyszę serce mi rośnie, a w moim brzuchu pojawia się niesamowicie fajne uczucie. 
Uśmiecham się i robię to o co mnie poprosił. Obejmuję go dłońmi w pasie i przytulam głowę do jego klatki piersiowej. Dociera do mnie zapach jego perfum, a uczucie jakie mną zawładnęło zwiększa się jeszcze bardziej o ile to w ogóle możliwe. 
 - Nadal jestem zła - mówię starając się brzmieć twardo. Justin przekręca głowę tak żeby móc spojrzeć w moje oczy. - No, tak jakby jestem... - dodaje już mniej pewnie. 
Opiera swoje czoło o moje i znowu się uśmiecha.
 - Lubię jak jesteś zazdrosna - mówi i przejeżdża koniuszkiem języka po swoich wargach. 
Chcę odpowiedzieć, ale w tym samym czasie przerywa nam odchrząknięcie Travis'a. Odsuwam się od Justin'a i spoglądam na ciemnoskórego faceta, który przygląda nam się cwanym wzrokiem. 
 - Naprawdę nie chcę przeszkadzać, ale zaraz startujesz stary - mówi i uśmiecha się ukazując rząd złotych zębów.
Justin wzdycha niezadowolony. Chcę schować dłonie do mojej skórzanej kurtki, ale w tym samym momencie Justin przytrzymuje mój nadgarstek tylko po to, aby chwilę później spleść nasze palce. 
Uśmiecham się na ten gest i zaczynam iść z Travis'em i Justin'em do lini startu. 
Pia, gdy widzi że idziemy trzymając się za ręce szturcha Zyan'a i posyła mu wzrok "A nie mówiłam". Patrzę na linię startu. Sean już siedzi w samochodzie. Czuję narastający strach i spoglądam na Justin'a, który mimo, że wyraz twarzy ma neutralny to ściska mocniej moją dłoń, aby przyznać się przede mną, że wcale nie jest taki spokojny. Podprowadzam go pod sam samochód. Tłum zaczyna się zagęszczać. Zaciskam usta w wąską linię i patrzę się na Justin'a wzrokiem pełnym troski. 
Pierwsze wyścigi też przeżywałam, ale to nadal nic w porównaniu z tym co czuję teraz. Jestem przerażona. I wcale nie pomaga mi fakt, że czuję teraz na sobie wzrok tylu ludzi. 
 - Boje się o ciebie - przyznaję ciężko przełykając ślinę. 
Justin łapie ze mną kontakt wzrokowy. 
 - Spokojnie aniele - mruczy i uśmiecha się do mnie. - Możesz mnie pocałować - proponuje, a jego uśmiech się powiększa. - Wiesz, tak dla szczęścia. 
Chichoczę. Unoszę się na palcach i zamiast w usta składam szybki pocałunek na jego czole. 
 - Powodzenia - mruczę i zadowolona odsuwam się od niego. 
Widzę jak przewraca oczami, ale mimo to ciągle się uśmiecha. Mamrocze coś o tym, że nie taki pocałunek liczył i wsiada do samochodu. 
I tak wiem, że mu się podobało. 
Staję bliżej Pii i Mii. Dziewczyny widząc moją minę, która zapewne coraz bladziej z każdą chwilą łapią mnie za dłonie i ściskają pocieszająco. Obserwuję jak wyraz twarzy Justin'a od momentu, w którym wsiada do samochodu diametralnie się zmienia. Teraz jest skupiony. Przekręca głowę, a gdy jego spojrzenie krzyżuje się ze wzrokiem Sean'a, przytakuje głową na znak, że jest już gotowy. Zaczyna się odliczanie. Dziesięć sekund mija jak jedna, a oni startują. Znikają za zakrętem szybciej niż bym tego chciała. 
 - Hazel - słyszę za sobą głos Martin'a. 
Puszczam dłonie sióstr i odwracam się twarzą do niego. Posyłam mu pytający wzrok. 
 - Brat Justin'a tu jest - mówi najciszej jak tylko potrafi. - Właśnie o ciebie pytał.

***

Ten rozdział to praktycznie tylko słodycz i Jazel, haha  
Oczywiście musiałam umieścić coś na końcu, bo chyba wtedy nie byłabym sobą :')
Jak myślicie, czego chce Mike? 

Miejmy nadzieję, że wszystkie rozdziały będzie mi się pisało tak lekko jak te dwa ostatnie, to wtedy będą pojawiały się o wiele częściej. 






17 komentarzy:

  1. Jeju, ale oni są uroczy :3 I po co ten Mike tam przyszedł? Jestem ciekawa jak potoczy się rozmowa z Hazel i czy Justin mu wygarnie 💘 Czekam nn, dodaj szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale oni są genialni razem. Justin to normalnie ideał hahah ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. No normalnie cię zabije za to, że skończyłaś w takim momencie!
    Pisz szybko ten rozdział.....
    Jazel <3
    Niech ona w końcu powie Mike'owi żeby sie od niej odwalił 😂😂 i zostawił ją w końcu żeby mogła być z Justinem

    OdpowiedzUsuń
  4. a sie porobiło xD i skont on wie że tam jest...

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba cie coś boli

    OdpowiedzUsuń
  6. DAJ MI KOLEJNY ROZDZIAŁ ALBO NAPISZ CO SIĘ STANIE

    OdpowiedzUsuń
  7. WSZYSTKO NISZCZYSZ. BYŁO TAK PIĘKNIE

    OdpowiedzUsuń
  8. KOCHAM JAZEL A TEN ROZDZIAL TO BYŁ SZTOS DOPÓKI KTOŚ NIE ZNISZCZYŁ WSZYSTKIEGO OK

    OdpowiedzUsuń
  9. KOCHAM CIĘ ALE NIE RUJNUJ MI NASTĘPNYM RAZEM TAK PIĘKNEGO ROZDZIAŁU

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju ja tak bardzo to uwielbiam 💕💕 Mike... weź juz się odczep, okej? NIKT CIE TUTAJ NIE LUBI, IDZ SOBIE KOLES

    OdpowiedzUsuń
  11. TO.JEST.JEDEN.Z NAJLEPSZYCH. ROZDZIAŁÓW.JAKIE.CZYTAŁAM!!!😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Wez dodaj kolejny :P mogłabym je czytac codziennie !! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Idź sobie Mike..

    OdpowiedzUsuń
  14. Szuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oni są tacy aww Mike spadaj ona cię nie chcę

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams