11.12.2016

Chapter Thirty

,,Gratulacje, Justin"

Hazel

Obserwuję Justin'a wsiadającego do samochodu i staram się uspokoić myśli. Zbyt dużo czarnych scenariuszy przelatuje mi przez głowę. Pia posyła mi wzrok i uśmiecha się pokrzepiająco. 
- Tym razem będzie dobrze - zapewnia mnie.
Chciałabym być tego pewna, ale niestety nie jestem. Raz mu się poszczęściło. Co jeśli teraz się nie uda? 
Travis i Zayn wracają do nas, a Justin wsiada do samochodu. Obaj mają dziwne miny. Spoglądam na nich podejrzliwie. 
 - Co jest? - pytam patrząc raz na jednego, a raz na drugiego.
Posyłają sobie porozumiewawcze spojrzenia, co tylko wzmaga moje podejrzenia. Pia marszczy brwi i staje bliżej mnie. 
 - O co chodzi? - pyta. 
Zayn odwraca wzrok, a Travis uśmiecha się do mnie krótko. 
 - Nic - odpowiada i przyciąga do siebie Pię zamykając ją w uścisku.
Mam wrażenie, że próbuje specjalnie mnie unikać. Krzyżuję ręce na piersiach i obserwuję jak Justin i Sean startują. Biorę głęboki oddech i zaciskam usta. Jak zwykle obserwuję ich do momentu, w którym nie znikają za zakrętem. 
Dziwka Sean'a stojąca po drugiej stronie posyła mi wredny uśmiech. Unoszę brwi.
Coś jest nie tak.
Rozglądam się. Pia i Travis się całują, Zayn rozmawia z Pią, a Martin stoi sam.
Podchodzę do niego. 
 - Dlaczego mam wrażenie, że nagle każdy dziwnie się zachowuje? - pytam go marszcząc lekko nos.
Martin posyła mi zdezorientowane spojrzenie i wzrusza ramionami. 
 - Wiem co czujesz - odpowiada. - Coś jest nie tak - odpowiada. - Ale nie mam pojęcia co...
 - Czy wyścig może być jakąś podpuchą? - pytam zastanawiając się.
Chłopak patrzy się na mnie w zastanowieniu. 
 - Nie wydaje mi się... - odpowiada powoli. - Facet odpowiedzialny za to wszystko nie przepada ani za Sean'em, ani za Justin'em. Zresztą jest dosyć uczciwy jak na tą branżę.
Wzdycham. 
Może to tylko moje urojenia.
Martin patrzy na zegarek na swoim nadgarstku i mówi:
- Zaraz powinni wrócić.
Przytakuję głową. Postanawiam pójść trochę bardziej do przodu. Gdy staję obok Pii Travis znowu posyła mi to spojrzenie. Nagle słyszę krzyki z tyłu i już wiem, że wracają. 
Justin jest na prowadzeniu i to całkiem sporo. Ludzie krzyczą, a ja czuję jak napięcie powoli uchodzi z mojego ciała. Chłopak przyśpiesza jeszcze pod sam koniec, gdy Sean próbuje go dogonić. Na szczęście nie udaje mu się go wyprzedzić. Justin przejeżdża obok nas i zatrzymuje się z piskiem opon kilka metrów od mety. Travis wzdycha z ulgą, a Zayn od razu idzie w jego stronę. Wkurzony Sean podjeżdża zaraz po Justin'ie. Zatrzymuje się i uderza w kierownicę. Nie muszę słyszeć, aby wiedzieć że teraz przeklina pod nosem. 
Idę w stronę samochodu Justin'a i uśmiecham się do niego, gdy nasze oczy się spotykają. Odwzajemnia uśmiech, a mój za to się zmniejsza, ponieważ widzę, że go wymusza. Ma puste, zamyślone spojrzenie. Marszczę brwi i podchodzę do niego. Zayn coś mówi, ale on już nawet go nie słucha. 
 - Hazel - mówi i łapie mnie za dłoń. - Ym, chodź stąd  - mówi, a panika jest wyrażnie zauważalna w jego głosie. 
Ciągnie mnie w całkowicie inną stronę niż miejsce, gdzie stoją wszyscy inni. Jestem pełna podejrzeń.
 - Co ty robisz? - pytam zdezorientowana. 
 - Haaazeeel... - słyszę za sobą głos Sean'a. Przedłuża każdą sylabę mojego imienia.
Wyrywam dłoń z ucisku Justin'a, a ten wzdycha i przeklina pod nosem. 
 - Nawet na niego nie patrz - mówi spanikowany. - Proszę, chodźmy stąd - spogląda na mnie błagalnym wzrokiem.
Jestem zbyt zdezorientowana. Nie wiem co się dzieje, a dziwne zachowanie Justin'a, w ogóle mi tego nie ułatwia. 
 - Czemu się tak dziwnie zachowujesz? - moje pytanie wisi w powietrzu. 
Nagle Sean staje obok mnie, a Justin na moment chowa twarz w dłonie. Przenoszę wzrok na jego konkurenta i zastanawiam się o co chodzi. 
 - Justin - mówi zwracając się do niego ze złośliwym uśmiechem na ustach. Nagle cała nasza grupa zbiera się wokół nas. Travis posyła mi współczujący wzrok, a ja już całkowicie szaleje. Nic nie rozumiem. - Twój samochód będzie czekał na ciebie u mnie w warsztacie - Justin zaciska szczękę i posyła mu mordercze spojrzenie. - W końcu wygrałeś... - kontynuuje tym razem przenosząc spojrzenie na mnie. - Ale szkoda... wielka szkoda - mruczy uśmiechając się obleśnie co od razu mnie odrzuca.
Krzywię się i już chcę mu odpowiedzieć, ale Justin mnie wyprzedza. 
 - Czy możesz, kurwa, zamknąć ryj? - warczy na niego, ale Sean wydaje się nawet go nie zauważać. - Hazel, chodź stad. Proszę cię. Wszystko ci powiem, tylko chodź--
 - Myślę, że gdyby twój chłoptaś przegrał moglibyśmy się nieźle zabawić - mruczy, a po jego słowach nastaje cisza.
Zamieram. Chyba jak każdy z nas w tym gronie, oczywiście oprócz Sean'a. Jemu sprawia to przyjemność. Czuję jak kolory odpływają z mojej twarzy, a zimny pot przechodzi przez całe moje ciało. Na początku to do mnie nie dociera, ale później zaczynam rozumieć, a to sprawia, że zbiera mi się na wymioty.
Dosłownie.
 - Obstawiłeś mnie w wyścigu - mówię niedowierzając. 
Justin posyła mi pełen poczucia winy wzrok. Czuję na sobie spojrzenie każdego z nich. Pali mnie w każdą część ciała, ale wzrok innych to teraz rzecz, którą przejmuję się najmniej. 
 - Wiedziałem, że wygram - próbuje bronić się Justin. - Gdybym nie był pewny...
 - WIEDZIAŁEŚ, że wygrasz? - pytam, a mój głos z każdym jednym słowem staje się coraz głośniejszy. - Czy na pewno wszystko z tobą okej? 
Justin robi krok w moją stronę, ale ja automatycznie cofam się do tyłu. 
Sean uśmiecha się do mnie i powoli zaczyna się oddalać.
 - Miłej zabawy.
Odchodzi. 
Biorę wdech i unoszę dłonie w geście kapitulacji.  
Prycham. 
 - Mam dosyć - mówię, po czym mijam Justin'a i szybkim krokiem idę gdziekolwiek indziej byleby tylko nie być tutaj. 
Nie zdążę nawet przejść kilku metrów jak słyszę za sobą krzycz Justin'a. Czuję jak ciągnie mnie za nadgarstek i odwraca twarzą do siebie. Wyrywam rękę i uderzam go w klatkę piersiową. 
 - Nie dotykaj mnie! - warczę wkurzona do granic możliwości. 
 - Wiem, że nie powinienem--
 - Co jest z tobą nie tak?! - krzyczę i znowu się odsuwam. - Nie jestem twoją własnością! Nie jestem pieprzoną dziwką, którą możesz obstawiać w pieprzonych wyścigach, Justin! - krzyczę. 
Justin posyła mi spojrzenie i otwiera usta tak jakby chciał coś powiedzieć, ale żadne słowa nie wydostają się z jego krtani.
 - Ufałam ci...- mówię słabym głosem, który łamie mi się w połowie słowa. 
 - Nadal możesz mi ufać - odpowiada twardo i pewnie. 
 - Postawiłeś mnie w wyścigu jak jakąś niepotrzebną rzecz - odpowiadam patrząc na niego z niechęcią i smutkiem zarazem. 
 - Hazel... Przecież wygrałem, wiem, że nie powinienem tego robić, ale proszę cię... 
Uśmiecham się bez humoru. 
 - Wiedziałeś, że nie powinieneś tego robić, ale i tak to zrobiłeś? Czy ty widzisz jak żałośnie to brzmi?! - prycham. - Co gdybyś przegrał? Oddałbyś mnie tak jak on zawsze robi to z tą swoją dziewczyną?
Justin łapie mnie za dłoń, ale szybko ją zabieram.
 - Nigdy w życiu nie pozwoliłbym mu cię dotknąć, Hazel. Nigdy, przysięgam, ja--
 - Pierdol się, Justin - warczę na niego.
Kątem oka widzę jak reszta grupy przygląda się nam z niepokojem. W tym momencie jestem zła nawet na nich. 
Podchodzi do mnie znowu próbuje mnie dotknąć, ale go odpycham.
 - Przestań! - krzyczę. - Nie masz prawa mnie dotykać, najlepiej nawet na mnie nie patrz - spluwam głosem pełnym niechęci i jadu. 
Czuję się tak jakby ktoś złamał mi serce na milion kawałków. Dosłownie. Robię kilka kroków w tył i ledwo powstrzymuje łzy, które cisnął mi się do oczu. Justin patrzy się na mnie tak jakby zaraz miał się popłakać. 
 - Czuję się jak największa idiotka na świecie, wiesz? - mówię, a kilka łez spływa po moich policzkach, gdy tylko wypowiadam te słowa. - A najgorsze jest to... że chyba naprawdę cię pokochałam - dodaję słabym głosem, który od razu mi się łamie. 
Justin uchyla usta i patrzy się na mnie z niedowierzaniem. Moje serce wali jak oszalałe, gdy jego ciemne tęczówki spoglądają w moje. 
Zawiewa wiatr, który plącze moje włosy. Zakładam je za ucho i zaciskam usta w wąską linię.
 - Kochasz mnie? - jego głos jest zachrypnięty i cichy. 
Tak jakby nie był pewien czy to co powiedziałam mu się wyobraziło, czy było naprawdę. Chowa dłonie do kieszeni swojej dużej, czarnej bluzy i przejeżdża koniuszkiem języka po swoich wargach. Jego oczy są zaczerwienione, a on sam wygląda jak najbardziej zagubiona istota na ziemi. To niesprawiedliwe. To on mnie zranił. 
Przytakuję głową i ścieram łzy z policzków.
 - Tak więc, gratulacje, Justin - odpowiadam cofając się jeszcze dalej. - Odzyskałeś swój pieprzony samochód i straciłeś mnie - mówię. -  O ile w ogóle cokolwiek dla ciebie znaczyłam.
 - Hazel... przecież wiesz, że ja też cię--
Kręcę gwałtownie głową.
Nie nabiorę się na to.
 - Ty nie potrafisz kochać, Justin.
Ścieram ją szybkim ruchem dłoni. Odwracam się na pięcie i odchodzę. Justin nawet już nie próbuje mnie zatrzymać. Szybkim krokiem pokonuję odległość od zabudowań i znikam w jednej z wąskich uliczek. Dopiero, gdy mam pewność, że na pewno nikt mnie nie widzi wybucham płaczem.
Opieram się o ścianę i osuwam na ziemię. Chowam twarz w dłonie i pozwalam sobie na głośny i żałosny szloch. 
Płaczę, bo czuję się jak najbardziej zagubiony człowiek na ziemi.
Płaczę, bo zawiodłam się na najważniejszej osobie w moim życiu.
Płaczę, bo Justin właśnie złamał mi serce.

***
Trzeci i ostatni już dzisiaj rozdział!
Jest drama time. Tylko proszę, nie zabijcie mnie :/
UWAGA, OGŁASZAM WSZEM I WOBEC, ŻE ZOSTAŁO 5 ROZDZIAŁÓW DO KOŃCA!
Już tak mało, że aż mi się smutno robi haha
Next w następny weekend xx

Ps. Byłam dzisiaj na korkach z matmy i zdycham (tak, w niedziele na korkach) 

15 komentarzy:

  1. Jezu wiedzialam, ze Hazel sie dowie. Blagam zrob jakos tak zeby sie pogodzili :(

    OdpowiedzUsuń
  2. NIE, NIE I NIE!!!! JA SIĘ NIE ZGADZAM NA TAK SZYBKI KONIEC TEGO FF!!! I DLACZEGO SKOŃCZYŁAŚ W TAKIM MOMENCIE?!!😭😭 TEN BLOG JEST PO PROSTU MEGAAAAA.

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany 😭😭😭😭 Oni muszą się pogodzić, MUSZA. Tak malutko? Będzie druga część?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak bosko ze dodalas dzisiaj 3 rozdziały *-* uwielbiam cie <3
    Jezu co ten Justin odwalił ;/ Teraz będzie musiał sie nieźle postarac zeby odzyskac Hazel i jej zaufanie ;/ ugh głupi ! Ma szczęscie ze przynajmniej wygrał...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oni muszą się pogodzić... Jak to do końca zostało tylko 5 rozdziałów, przecież nie tak dawno był rozdział pierwszy?!

    OdpowiedzUsuń
  6. Arcydzieło!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu jak on wgl mogl cos takiego zrobic...nie wierze.A rodzial jest cudowny ❤ Tylko 5 rodzialow? Czemu tak malo 😭 Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu, wiedziałam, że ona się dowie. Ale nie. Bieber był mądrzejszy i myślał, że się nie dowie. Ja bym dała mu w pysk. G

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy dodasz nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  10. Suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy dodasz nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams