11.12.2016

Chapter Twenty Nine

,,Przecież jak ona się dowie, to cię zabije"

Justin

 Przed dziewiętnastą, po długim i męczącym przesłuchaniu, w końcu udaje mi się wyprosić mamę. 
 - Cholera, ona jest taka męcząca - wzdycham patrząc na Hazel, która siedzi w kuchni przy blacie i pije wodę. 
 - Źle się czuję z tym, że tak ją okłamałam - wzdycha z wyraźnym poczuciem winy.
Podchodzę do niej i siadam na krześle obok. 
 - Nie byłaś gotowa żeby jej o tym powiedzieć - odpowiadam. - To twoja sprawa, ona nie musi o tym wiedzieć. 
Łapie ze mną kontakt wzrokowy. 
 - Ale mogłam powiedzieć, że nie chcę o tym rozmawiać - mówi. - A zamiast tego sprzedałam jej najbardziej denną bajkę w życiu. Byłam taka spanikowana... Bałam się, że będzie mnie oceniać. 
 - Nie powinno cię to obchodzić - odpowiadam. 
Wyciągam dłoń i zakładam jej włosy za ucho. 
 - To twoje życie - mamroczę i spoglądam na nią. - Nasze życie... - dodaje niepewnie i obserwuję jej reakcję.
Dziewczyna przez chwilę nic nie robi tylko po to by za moment uśmiechnąć się do mnie i przytaknąć nieznacznie głową. 

***

 Godzinę później razem z Travis'em i Pią idziemy do klubu, do którego chodzimy praktycznie od zawsze. Humor Hazel nadal nie do końca był taki jak dzisiaj rano, ale mam nadzieję, że tutaj wszystko się zmieni. Pia, gdy tylko zauważa, że dziewczyna nie zachowuje się tak jak zawsze postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczyna opowiadać jej o jakieś sytuacji jaka spotkała ją dzisiaj w centrum handlowym. Pia jak to Pia papla jak oszalała, a ja stwierdzam, że nie będę się wtrącać. 
 - Idziemy po coś do picia? - pytam Travis'a, który siedzi na skórzanych kanapach przy naszym stoliku. 
Przytakuje głową i wstaje. Informuje dziewczyny siedzące po drugiej stronie stołu, że idziemy i przyłącza się do mnie. Podchodzimy do baru. Ciemnoskóry zamawia whiskey, a ja biorę trzy shoty pod rząd. Mój przyjaciel posyła mi wzrok, gdy przysuwam kieliszek do ust. Zatrzymuje dłoń i unoszę brwi. 
 - No co? - pytam. 
 - Jak się nawalisz i spierdolisz mi samochód dzisiaj na wyścigu, to cię zajebie - odpowiada uśmiechając się.  
Śmieję się i unoszę kieliszek w górę. 
 - Spokojnie - cmokam do niego. - Mam wszystko pod kontrolą. 
Przechylam jeden kieliszek po drugim. 
Prawda jest taka, że w chuj się stresuję. I w ogóle nie pomaga mi sceptyczne podejście Hazel do całych tych wyścigów. Wiem, że mnie wspiera i inne gówno, ale sam fakt, że nie jest zadowolona z tego co robię sprawia, że zaczynam mieć wątpliwości. 
Zostawiam ostatniego i razem z Travis'em wracamy do stolika. Dziewczyny teraz zamiast siedzieć tańczą i śmieją się do jakieś piosenki Chris'a Brown'a w tłumie ludzi. Opadam na kanapę obok Travis'a. Stukam się z nim kieliszkiem i wypijam na raz całą zawartość. Chłopak wzdycha i opiera się o siedzenie. Zdejmuje jeden ze złotych pierścieni z dłoni i zaczyna przekładać go pomiędzy palcami.
Ja za to spoglądam na Hazel. Piosenka się zmienia. Zaczyna lecieć Out Of Town Girl, a ona... Kurwa, ona zaczyna ruszać się tak cholernie dobrze. Jej czarna opinająca sukienka, w ogóle nie poprawia sytuacji. Przeczesuje ręką włosy i zaczyna śpiewać refren tańcząc przy tym z Pią. Oblizuję usta i poprawiam się na siedzeniu ciągle bacznie je obserwując. 
 - Stary... - wzdycha Travis też im się przyglądając. 
 - Tak wiem - mamroczę jak zahipnotyzowany patrząc się na ruchy Hazel.
 - Chyba się, kurwa, zakochałem - mówi zaskoczonym głosem Travis. - Kurwa, ja się zakochałem - powtarza nie mogąc w to uwierzyć. 
 - Nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumiem - mamroczę ciągle obserwując ich taniec.
Albo raczej Hazel, bo to tylko na nią patrzę. 
Travis przechyla kieliszek do ust i wypija całą zawartość na raz. 
 - Ale się wjebaliśmy, stary - wzdycha prawie że przerażonym głosem. 
Nawet nie próbuję zaprzeczać. 
Teraz zaczyna lecieć coś Kahlil'a, ale nie jestem w stanie dokładnie określić co to za piosenka.
Nagle zauważam jak jakiś dwóch kolesi przyczaja się zbyt blisko dziewczyn. Mówią coś do siebie i wskazują na nie. Szturcham Travis'a wciąż nie spuszczając z oczu tych dwóch gości. 
 - Zobacz - mówię wskazując na nich. 
W tym samym momencie uśmiechają się do siebie i zaczynają iść w stronę Pii i Hazel. 
 - Co do kurwy - mówi Travis marszcząc brwi. 
Są coraz bliżej.
Przysięgam, jak jeden z nich podejdzie do Hazel to ma w ryj. 
 - E e, nie zgadzam się - odpowiadam kręcąc gwałtownie głową. 
 - Po moim, kurwa, trupie - warczy w tym samym czasie Travis. 
Posyłamy sobie znaczące spojrzenia i chwilę później idziemy w stronę dziewczyn. Wzrokiem staram się patrzeć raz na ciemnowłosą, a raz na faceta, który jest coraz bliżej niej. Ona nawet tego nie zauważa. Tańczy nieświadoma, że ten frajer zapewne zaraz położy łapy na jej zajebiście seksownych biodrach. 
Przyśpieszam i przeciskam się przez tłum. Widzę jak ten frajer wyciąga do niej dłonie i w tym samym momencie staję obok niej. Hazel stoi tyłem do niego, a bokiem do mnie. Przez chwilę łapię kontakt wzrokowy z tym facetem. Wygląda na bardziej niż zaskoczonego, gdy uśmiecham się do niego chamsko, po czym kładę dłonie na biodrach Hazel tak jak on chciał zrobić to przed chwilą. Odwracam ją twarzą do siebie, a ona gdy mnie zauważa posyła mi uśmiech. Odwzajemniam go i aby dosadnie pokazać tego frajerowi mój teren przysuwam się do niej i rozbijam swoje usta o jej. Hazel pogłębia pocałunek. Czuję wciąż, że ten facet się na nas gapi, więc ręce z bioder zsuwam na jej tyłek i zaciskam na nim jedną dłoń. Dziewczyna zawiesza dłonie na moich ramionach i delikatnie przegryza moją dolną wargę. Uśmiecha się przez pocałunek, a ja w tym momencie przestaje całkowicie myśleć o tym gościu. Jego osoba odchodzi w zapomnienie. Przyciskam ją bardziej do swojego ciała i dotykam językiem jej warg na znak, że chcę, aby je otworzyła. Robi to chwilę później, co od razu wykorzystuję i pocieram jej językiem o swój. 
Jest zbyt seksowna, a to doprowadza mnie do szału. 

*

 Przed dwunastą w nocy już wszyscy jesteśmy na miejscu wyścigów. Martin, Zayn i Mia też do nas dołączyli. Travis'a samochód stoi już na stracie, przygotowany do wyścigu. Przez ostatnie dziesięć minut Hazel cały czas trzyma mnie za rękę. 
 - Zaraz zaczynamy! - krzyczy jakiś facet w oddali. 
Spoglądam na ciemnowłosą, a nasze spojrzenia się krzyżują. 
 - Muszę iść - mówię kiedy ona nie chce puścić mojej dłoni.
Wzdycha i niechętnie przytakuje głową. 
 - Okej - odpowiada cicho. 
Unosi się na palcach i zaciskając dłonie na mojej koszulce przyciąga mnie do siebie, aby złożyć pocałunek na moich ustach. 
 - Wygraj to - mruczy w moje wargi. 
Gdy się odsuwa przytakuję głową i zmuszam się do tego, aby się odwrócić. Idę w stronę samochodów i staję przy Sean'ie i tym facecie, który krzyczał, że wyścig zaraz się zacznie. 
 - Musicie teraz powiedzieć mi co obstawiacie - mówi. 
 - Chcę mój samochód - odpowiadam od razu patrząc się bezuczuciowo na Sean'a.
On uśmiecha się złośliwie. 
 - No nie wiem, fajnie mi się nim jeździ - odpowiada na co ja od razu zaciskam dłonie w pięści. 
Jak on potrafi mnie wkurwiać...
 - Przestań pierdolić... - warczę zdenerwowany. 
Chłopak unosi dłonie i zaczyna się śmiać. 
 - Okej, okej - odpowiada. - Niech będzie - zgadza się na moment patrząc się na coś ponad moim ramieniem. - Ale ty, masz obstawić tą swoją niunię. 
Zamieram.
 - Co?
Sean wzrusza ramionami, a uśmiech nie schodzi mu z ust. 
 - Słyszałeś. 
 - Chyba coś ci się pokurwiło - prycham. 
 - No to nie ma samochodu - odpowiada z udawanym żalem. 
Czuję jak złość ogarnia całe moje ciało. Czy na miejscu byłoby teraz przypierdolenie mu? Bo to jest coś co bardzo chcę zrobić. 
Nagle podchodzi do nas Zayn i Travis. 
 - Co się dzieje? - pyta jeden z nich.
Zapewne zauważyli, że coś za długo to trwa. 
 - On chce żebym obstawił Hazel za mój pieprzony samochód! - warczę wskazując na Sean'a, który bardzo dobrze się bawi. 
 - To była tylko propozycja - odpowiada ze śmiechem. 
Milknę i patrzę się najpierw na niego, a później na Travis'a. 
 - Nie Justin... - mówi ostrożnie. - Znam to spojrzenie. Nie możesz obstawić Hazel.
 - Dlaczego nie? - wcina się Zayn. - Przecież on i tak to wygra. 
W sumie...
 - Przecież jak ona się dowie, to cię zabije - próbuje dotrzeć do mnie Travis. 
 - Pierdolenie, nie dowie się - znowu odzywa się Zayn.
Przegryzam wargę i zaczynam głęboko się zastanawiać. 
 - Czas ucieka. Decyduj - odzywa się facet, którego imienia nie znam. 
Czuję na sobie pełen napięcia wzrok każdego z nich. Serce mi wali jak pojebane, a ja nie wiem co mam zrobić. 
Wygram to.
Kurwa.
 - Okej - przytakuję głową i przełykam ciężko ślinę. Zdobywam się na obojętny wyraz twarzy. Mam wrażenie, że nie dam rady wypowiedzieć tych słów na głos, ale zmuszam się do tego:  - Obstawiam Hazel.


6 komentarzy:

  1. O kur** zabije go jak to przegra ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście teraz jak znam życie to to przegra.

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG wstaw szybo następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie, jak Hazel sie dowie to go zabije. On ma to wygrać

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś pieprzonym egoistą, Bieber.

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams